Pisali gęsim piórem

Kwi 19

Pisali gęsim piórem

Uczniom klasy II ?a? naszego gimnazjum słowo: ? muzeum? kojarzyło się jedynie z nudą. Po wycieczce do pobliskiego Rypina całkowicie zmienili zdanie.
Pomysł wycieczki narodził się spontanicznie podczas omawiania na języku polskim sceny pisania listu przez Dyndalskiego z ?Zemsty? Gimnazjaliści zapragnęli znaleźć się w szkole, w której używano atramentu i gęsich piór. Polonistka, pani Maria Starosta zaproponowała im wyjazd do rypińskiego Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej. Pojechali pod jej opieką i swojej wychowawczyni, pani Lidii Chylewskiej. Dołączyło do nich kilkoro uczniów klas trzecich.
– Nie przepadam za chodzeniem do szkoły, bo za mało na lekcjach się dzieje i ciągle mamy jakieś odpytywania i kartkówki. Zajęcia w muzeum to, co innego. Chciałbym więcej podobnych wycieczek, bo integrują one też klasę i można ciekawie spędzić czas ? mówi Szymon Zygmunt.
Należy do uczniów obdarzonych ?nadmiarem energii?. W Rypinie nie mógł się doczekać pisania gęsim piórem. Potem jako jeden z pierwszych włożył na siebie zaroję rycerza średniowiecznego. Wypróbował miecza.
Pracownicy rypińskiego muzeum z ogromną życzliwością potraktowali gimnazjalistów ?ze Szkolnej?. O dawnej szkole opowiedział im za darmo i z pasją dyrektor placówki ? Andrzej Szalkowski. Najbardziej zapamiętali opowieści o warunkach, w jakich uczyli się ich rówieśnicy sprzed lat, o biedzie panującej na wsiach, kilometrowych wędrówkach do szkoły i bosych wyprawach do kościoła, z butami na plecach, które kosztowały wówczas ?majątek?. Dopytywali o zgromadzone w szkolnej salce przedmioty.
W ciszy i w skupieniu słuchali relacji z ?domu kaźni?. Oglądali zdjęcia zakatowanych w piwnicach muzeum nauczycieli i księży oraz innych przedstawicieli inteligencji ziemi dobrzyńskiej, także z Golubia-Dobrzynia.
– Pan dyrektor potrafił wzbudzić w nas uczucie grozy, umiał trzymać w niepewności. Ciarki przechodziły mi po plecach, gdy słuchałam, co działo w tym budynku w czasie wojny. Hitlerowcy zakatowali tu także 14-letniego harcerza, tylko za to, że biegał z biało-czerwoną chorągiewką ? dzieli się wrażeniami Martyna Bielewicz.
Wszystkim uczestnikom wycieczki wnuczka zbrodniarza Selbstschutzu o imieniu Anna.
– Miała więcej odwagi niż oprawcy. Przyjechała do Rypina, by dowiedzieć się czegoś więcej, bo rodzina strzegła tajemnicy. Nie bała się przyznać panu dyrektorowi, że jej dziadkiem był August Nikolai. Wzięła udział w uroczystościach na część ofiar. Wyobrażam sobie, co czuła?- mówi Angelika Heyka.
W dawnym rypińskim Domu Kultury nasi gimnazjaliści cieszyli się, że mogą włożyć strój średniowiecznego rycerza. Przebierali się nie tylko chłopcy, ale także dziewczęta. Czekała tu na nich wyhaftowana przez 35 osób kopia ?Bitwy pod Grunwaldem? Jana Matejki oraz barwna opowieść o namalowanych przez artystę postaciach.
– Wszystko mi się podobało, nie myślałem, że będzie tak ciekawie. Poleciłbym takie wycieczki każdemu ? podkreśla Szymon Piotr Piątkowski.
Maria Starosta

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *